Informacje ogólne | Kontakt | Terminy spotkań | Relacja ze spotkań



Wspólnota osób chorych i niepełnosprawnych
bł. o. Michała Czartoryskiego

Rok 2012/2013


Wrzesień 2012 | Październik 2012 | Listopad 2012
Grudzień 2012 | Styczeń 2013 | Luty 2013
Marzec 2013 | Kwiecień 2013 | Maj 2013 | Czerwiec 2013


Czerwiec 2013


Fotogalerie:
» Dzień Wspólnot 2013
» spotkanie w czerwcu 2013

Spotkanie w czerwcuW sobotę, 8 września zeszłego roku, w dniu święta Narodzenia Matki Bożej, rozpoczynaliśmy nowy sezon spotkań roku 2012/2013. Ani się obejrzeliśmy, a minęło dokładnie dziewięć miesięcy i w sobotę, 8 czerwca 2013 r. odbyło się ostatnie spotkanie tego sezonu. A że program tego dnia był wyjątkowo bogaty, dla wielu z nas upłynęło ono pod hasłem "cały dzień u dominikanów".
Najpierw w kaplicy Matki Bożej Różańcowej odbyła się "nasza" Msza święta. Potem brat Jan zaprosił nas na kiełbaski z grilla do pomieszczeń Duszpasterstwa Akademickiego. Byliśmy tam po raz pierwszy - jest to przytulna sala z dużymi oknami i pięknym widokiem na klasztorny wirydarz. Następnie czekał nas spacer po służewskim ogrodzie, o którym niektórzy mówią, że jest "przedsionkiem Raju". O godz. 16.30 w kościele rozpoczęły się obchody Dnia Wspólnot, w których uczestniczyła również nasza Wspólnota osób chorych i niepełnosprawnych. Program tych obchodów przewidywał prezentację poszczególnych grup, wspólną adorację, uczestnictwo w Eucharystii i Nieszporach, a na zakończenie wspólne świętowanie.

Nasze kolejne spotkanie odbędzie się już po wakacjach, 14 września. Zapraszamy serdecznie i życzymy dobrego odpoczynku.


Maj 2013


Fotogalerie:
» Jarmark św. Dominika 2013
» spotkanie w maju 2013

Spotkanie w majuTak się pięknie złożyło, że 11 maja 2013 r., w dniu naszego spotkania, przypadła uroczystość Najświętszej Marii Panny Łaskawej, patronki naszej stolicy. Z tej okazji, podczas Mszy świętej odprawianej w kaplicy Matki Bożej, dziękowaliśmy Panu Bogu, że mieszkamy w mieście o wspaniałej historii, naznaczonej takimi wydarzeniami jak m.in. Powstanie Warszawskie 1944 roku.
Trudy przybycia na nasze spotkanie ofiarowaliśmy w intencji mieszkańców Warszawy. Modliliśmy się za rządzących naszą stolicą, aby podejmowali decyzje, które służyłyby osobom niepełnosprawnym. Modliliśmy się również w intencji Cichych Pracowników Krzyża - wspólnoty znanej wielu z nas - w dniu beatyfikacji ich założyciela (odbyła się ona w Rzymie dokładnie w dniu naszego spotkania), księdza prałata Luigi Novarese.
Nasze prośby zanosiliśmy do Boga za pośrednictwem Matki, która poczęła i zrodziła Dawcę łaski - Matki Bożej Łaskawej, i która też, jak tłumaczył nam ojciec Witold, tak po ludzku jest dla nas łaskawa. Uśmiechnięta, z odsłoniętym uchem, jak na obrazie w kaplicy, łaskawie nas słucha. Można Jej wszystko powiedzieć, a Ona z dużą życzliwością na nas spogląda i do Pana Jezusa zanosi wszystkie nasze trudne sprawy.
Maj to również czas szczególnego oczekiwania na moc Ducha Świętego. Warto wołać o Ducha Świętego, przypominał w kazaniu ojciec Witold, bo to Duch Święty sprawia, że blisko przy naszym sercu jest Pan Jezus, który nas uczy, mówi do nas i nas leczy.
Gdy po skończonej Mszy świętej i Litanii do Najświętszej Marii Panny opuszczaliśmy kaplicę, towarzyszyły nam słowa pieśni:

Nad wrogiem daj nam zwycięstwo, Maryjo, Matko Łaskawa,
niech Chrystus będzie nam Drogą, dziś prosi Ciebie Warszawa.

Nad wrogiem daj nam zwycięstwo, Maryjo, Matko Łaskawa,
niech Chrystus będzie nam Prawdą, dziś prosi Ciebie Warszawa.

Nad wrogiem daj nam zwycięstwo, Maryjo, Matko Łaskawa,
niech Chrystus będzie nam Życiem, dziś prosi Ciebie Warszawa.

Więcej wiadomości na temat Cichych Pracowników Krzyża i ich założyciela, błogosławionego księdza prałata Luigi Novarese - na stronie www.cisi.pl


Kwiecień 2013


Fotogalerie:
» spotkanie w kwietniu 2013

Gość spotkania w kwietniu - Piotr CieplakO problemach, dylematach i kłopotach reżysera teatralnego opowiadał 13 kwietnia 2013 r. na naszym spotkaniu pan Piotr Cieplak. Nasz Gość zastanawiał się, w jaki sposób przychodząc co niedzielę na Mszę świętą do dominikanów i otrzymując przekaz w postaci Słowa Bożego, doświadczając bogactwa duchowego w Kościele, w poniedziałek na próbie w teatrze ma nieść wizję świata tak, aby z jednej strony nie zastępować kaznodziei, ale z drugiej - być wiernym sobie. Jak wybierać sztuki, jak je opowiadać? Mimo że czasem są to historie znane od tysięcy lat, opowiadać je trzeba tak, jakby się nie znało wcześniej ich zakończenia.
Pan Piotr tworzy przedstawienia teatralne od 25 lat i do dziś, jak nam się zwierzał, drży mu ręka przed każdą decyzją w sprawie doboru tekstu. Jak zachować równowagę pomiędzy pobożnością a bezbożnością w teatrze - to kolejne pytania twórcy Nart Ojca świętego. Pobożność w teatrze według niego to nudne, okropne kicze - wszyscy są piękni, mili i trzymają się za rączki. Świat staje się wtedy lukrowaną wydmuszką, a przecież taki nie jest. Świat jest pełen problemów, dramatów, tragedii. Ale nie można też samego piekła i bezbożności opisywać.
Teatr, według naszego Gościa, nie powinien pouczać, jak żyć, powinien raczej stawiać pytania. Dla pana Cieplaka teatr jest testowaniem na własnym organizmie tego świata i historii, które są opisane w Piśmie Świętym. Dlatego też jako materiał do kolejnego spektaklu wybrał tekst ze Starego Testamentu - w przyszłym miesiącu rozpoczną się próby do przedstawienia o roboczym tytule Rozmowy o Hiobie. Podczas naszego spotkania, gdy pan Piotr zaczął opowiadać historię Hioba, za oknem nagle rozszalała się burza, mimo że słoneczny poranek tego nie zapowiadał. Dźwięki piorunów dodatkowo spotęgowały grozę biblijnego dramatu. Wydawało się, że sama przyroda stworzyła odpowiednią scenografię. Reżyser na podstawie biblijnej historii Hioba pragnie na deskach teatru opowiedzieć o współczesnych Hiobach - o dramacie Powstania w Getcie Warszawskim w 1943 roku, dokładnie 70 lat temu. Mówił, że to z pewnością będzie smutne przedstawienie, ponieważ nie chce w nim powiedzieć "nie przejmuj się, tak było, trzeba się z tym pogodzić". Nie chciałby również, aby było ono argumentem dla bezbożności, która mnoży wątpliwości, ale aby było takim przedstawieniem, które stawia pytania. Pytania, na które czasem nie ma odpowiedzi. Jakie będzie to przedstawienie, przekonamy się niedługo - premiera ma się odbyć w Teatrze Narodowym pod koniec października. Jak pan Piotr mówił, premiera, kwiaty, laury, splendory - to chwile, kiedy uświadamia sobie najdobitniej, że to nie zaszczyty są ważne, że nie tu na ziemi jest Królestwo Boże.
Pan Piotr Cieplak zwykle na Mszę świętą przychodzi do dominikanów w niedzielę na godz. 9:30. Tym razem był w sobotę, na 12:30, na Mszy św. odprawionej przez ojca Witolda w kameralnym gronie dla osób chorych i niepełnosprawnych. Usłyszał słowa Ewangelii św. Jana opisujące, jak Pan Jezus kroczy po wodach Jeziora Galilejskiego i mówi do uczniów: "To Ja jestem, nie bójcie się". Może i te słowa usłyszane podczas "naszej" Mszy św., i nasze spotkanie zainspirują go kiedyś do kolejnego dzieła - i może będzie nam dane przekonać się o tym.


Marzec 2013


Fotogalerie:
» spotkanie w marcu 2013

Wykład o. Jacka Salija OPMarcowe spotkanie osób chorych i niepełnosprawnych (sobota, 9 marca 2013 r.) rozpoczęliśmy modlitwą Anioł Pański w kaplicy Matki Bożej Żółkiewskiej. Modliliśmy się w intencji całego Kościoła, o światło Ducha świętego dla kardynałów przy wyborze Papieża, a także za siebie nawzajem i za naszego Gościa.
Tym razem był nim ojciec profesor Jacek Salij OP. Przybył do nas z wykładem "To, co w wierze najważniejsze - zawierzenie Bogu". Stosunkowo łatwo nam, ludziom - mówił ojciec Salij - wiara myli się z przekonaniami, a wiara to jest coś dużo więcej niż przekonania, niż światopogląd. Już św. Augustyn powiadał, że chociaż miał w swoim czasie światopogląd religijny, to wciąż nie był wierzący. Nie było w nim tego, co tylko Pan Bóg może nam dać, nie było w nim zawierzenia Bogu. Można interesować się religią, chodzić do kościoła, a jednocześnie być osobą niewierzącą. Dzieje się tak wtedy, gdy wiara nie jest poparta modlitwą, gdy nie ma całkowitego zawierzenia Panu Bogu.
Czym innym zatem jest wiara, a czym innym jest wierzyć, tłumaczył nasz Gość. Tak jak czym innym jest rozum, a czym innym jest używać rozumu. Nam, Polakom, trzeba to szczególnie podkreślić, ponieważ w naszym języku wiara i wierzyć są to terminy mające tę samą etymologię, to samo pochodzenie. Natomiast język łaciński, czyli źródłowy język chrześcijaństwa zachodniego, ma dwa zupełnie różne określenia na "wiarę" i "wierzyć". Wiara po łacinie to fides, a wierzyć - credo. Wiara polega na zawierzeniu Panu Bogu. Zawierzeniu, do którego człowiek sam z siebie nie jest zdolny, do którego Pan Bóg musi człowieka, dzięki swej łasce, uzdolnić.
Na zakończenie swojego wykładu Ojciec Profesor zacytował niezwykle wstrząsający fragment z Listu św. Pawła do Hebrajczyków, mówiący o tym, jak "Jezus Chrystus z głośnym wołaniem i płaczem za swych dni doczesnych zanosił gorące błagania i prośby do Tego, który mógł Go od śmierci wybawić. I został wysłuchany dzięki swej uległości". Mimo że został tak potwornie sponiewierany, został wysłuchany w tym sensie, że śmierć pokonał. Doprowadził do tego, że każdy, kto w Niego wierzy, choćby i umarł - żyć będzie.
Ostatnie słowa ojca Salija były jakby wstępem do naszej Drogi Krzyżowej, którą odprawił ojciec Witold, czytając rozważania błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki.
Wszyscy uczestnicy twierdzili, że to spotkanie było wyjątkowe: zarówno ze względu na świetny wykład ojca Jacka, jak i ze względu na wzruszającą Drogę Krzyżową, którą odprawił Ojciec Proboszcz, ale także i dzięki herbatce w małej, przytulnej sali przy krużgankach.

Modlitwa niewysłuchanego
(przytoczona przez o. Salija podczas wykładu)

Prosiłem Boga o moc do osiągnięcia powodzenia.
Uczynił mnie słabym, abym się nauczył pokornego posłuszeństwa.

Prosiłem o zdrowie dla dokonania wielkich czynów.
Dał mi kalectwo, ażebym robił rzeczy lepsze.

Prosiłem o bogactwo, abym mógł być szczęśliwy.
Dał mi ubóstwo, abym był rozumny.

Prosiłem o władzę, żeby mnie ludzie cenili.
Dał mi niemoc, abym odczuwał potrzebę Boga.

Prosiłem o towarzysza, aby nie żyć samotnie.
Dał mi serce, abym mógł kochać wszystkich braci.

Prosiłem o radość, a otrzymałem życie,
Abym mógł cieszyć się wszystkim.

Niczego nie otrzymałem, o co prosiłem,
Ale dostałem wszystko to, czego się spodziewałem.

Prawie na przekór sobie, moje modlitwy zostały wysłuchane.


Luty 2013


Fotogalerie:
» Dzień Chorego - luty 2013: Msza w kościele oraz spotkanie w auli

Występ pani Haliny FrąckowiakXXI Światowy Dzień Chorego obchodziliśmy w tym roku w niedzielę, 10 lutego.
Rozpoczęliśmy Mszą świętą, która odbyła się w kościele i miała bardzo uroczysty przebieg: koncelebrowało ją pięciu kapłanów, którzy weszli w procesji środkiem kościoła. Modliliśmy się za wszystkich chorych, cierpiących, za pracowników służby zdrowia, za naszą Wspólnotę osób chorych i niepełnosprawnych, za nasze rodziny, opiekunów i wolontariuszy, abyśmy całe życie oddali w opiekę Panu Jezusowi i w Nim znajdowali umocnienie i wsparcie. Modliliśmy się również za naszych gospodarzy, ojców i braci dominikanów, aby wiara, nadzieja i miłość, której nas uczą własnym przykładem, dawała obfite owoce. Cytując słowa "naszego" papieża, prosiliśmy, "abyśmy umieli widzieć dobro wszędzie tam, gdzie ono jest" i potrafili z radością przyjmować je do serca.
W trakcie Mszy św. była możliwość przyjęcia sakramentu namaszczenia chorych, a Eucharystię zakończyło błogosławieństwo relikwiami bł. Jana Pawła II, bo to właśnie nasz błogosławiony papież ustanowił Dzień Chorego przypadający w uroczystość Matki Bożej z Lourdes.

Po Mszy św. oczekiwanym przez wszystkich gościem naszego spotkania była pani Halina Frąckowiak. Gdy pojawiła się w auli ojca Jacka Woronieckiego, powitał ją tłum ludzi i burza oklasków. Wszyscy byli szczęśliwi, że mogą spotkać się ze znaną i od lat lubianą piosenkarką. Jednak pierwsza część koncertu była dla nas zaskoczeniem. Pani Halina zaprezentowała bowiem zupełnie inny rodzaj twórczości, niż się spodziewaliśmy. W jej wykonaniu usłyszeliśmy bowiem pieśni, które były jakby wołaniem do Boga: "Proszę Cię, byś mnie ukrywał w miejscu niedostępnym, w nurcie cichego podziwu, byś mnie osłaniał od tej strony, co zapada zmrok", "Usłysz, Panie, głos mój, kiedy wołam". Utwory wykonywane przez artystkę były przeplatane fragmentami tekstów Jana Pawła II: o wierze, "która nam każe spojrzeć poza horyzont", o starości - "czasie żniw tego, co wycierpieliśmy", o Bogu, "który przychodzi nam na pomoc w chwilach naszej słabości". Recytował je swoim wyjątkowo pięknym głosem aktor, pan Dariusz Kowalski.
Dopiero w drugiej części koncertu piosenkarka wykonywała swoje szlagiery sprzed lat. Z wielkim zarówno i rozbawieniem, jak i rozrzewnieniem słuchaliśmy "Bądź gotowy dziś do drogi", "Małego elfa" i wielu innych znanych przebojów.
W trakcie koncertu był również czas na osobiste zwierzenia pani Haliny. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że piosenkarka właśnie w tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia swojej pracy artystycznej, bowiem na scenie pojawiła się 10 kwietnia 1963 roku podczas Festiwalu Młodych Talentów. Usłyszeliśmy też, że jej piosenka "Panno pszeniczna" była ulubionym utworem Karola Wojtyły i gdy wyjeżdżał na konklawe, górale właśnie tą piosenką żegnali przyszłego papieża.
I to chyba właśnie papież Jan Paweł II, poprzez swoje słowa przywoływane w kościele, poprzez relikwie i przez słowa cytowane w trakcie koncertu, patronował naszemu lutowemu spotkaniu.


Styczeń 2013


Fotogalerie:
» spotkanie w styczniu 2013

Jasełka w wykonaniu uczniów SP nr 46Nasze pierwsze spotkanie w nowym roku (12 stycznia 2013 r.) rozpoczęło się słowami: "Marana tha – przyjdź, Panie Jezu, przyjdź". Były to słowa pieśni wykonywanej przez dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 46 im. Stefana Starzyńskiego, które tradycyjnie już w okresie Bożego Narodzenia wystąpiły u nas z przedstawieniem jasełkowym.
Uczniowie z wielkim zaangażowaniem i przejęciem ukazali nam czas Adwentu i Bożego Narodzenia. Na scenie pojawiła się Święta Rodzina z Dzieciątkiem i kapela niebiańska. Byli mali górale z ciupagami i piękne krakowianki w regionalnych strojach. Poprzez cytowane strofy zawitał pod naszą "strzechę" Adam Mickiewicz i Maria Konopnicka. Dopełnieniem tegorocznych Jasełek było symboliczne zawierzenie Polski Matce Bożej, bo tak jak mówiły dzieci: "dla Boga zawsze u nas otwarte drzwi i Polska Bogu oddaje cześć".
Całość przedstawienia przygotowała katechetka szkoły, pani Agnieszka, wraz z panią Hanną Wolicką-Szlasa i panią Ewą Wiśniewską. Na organach uczniom akompaniował pan Piotr Piskorz, mąż pani Agnieszki.

Po występie dzieci, wolontariusze naprędce zorganizowali zespół wokalno-instrumentalny, jak się okazało świetny, w składzie: skrzypce i gitara – Ania i Tomek, śpiew – Gosia i Emilka. Gościnnie przygrywał na organach pan Piotr. Dzięki nim pozostaliśmy nadal w pięknym, kolędowo-bożonarodzeniowym nastroju. Był to pierwszy występ tego zespołu, ale jest nadzieja, że usłyszymy i następne.
Potem przyszedł czas na modlitwę. Podczas krótkiego nabożeństwa odprawionego przez ojca Witolda, w obecności Najświętszego Sakramentu, w naszych sercach mieliśmy i tych, którzy z różnych powodów, choroby czy niesprzyjających warunków atmosferycznych, nie mogli być razem z nami.
A na koniec czekały na nas ulubione przez wszystkich małe ciasteczka, kawa, herbata i wspólne rozmowy.


Grudzień 2012


Fotogalerie:
» spotkanie w grudniu 2012

Emmanuel i Cecylia z RuandySześć tygodni temu podczas jubileuszowej Mszy świętej z okazji 35-lecia Via Spei (Via Spei - Droga Nadziei - to ruch społeczno-kulturalny, zajmujący się dowożeniem osób niepełnosprawnych do Filharmonii), większość z nas miała możliwość słyszeć, jak ojciec Andrzej Potocki OP mówił o działalności misyjnej Kościoła. Kaznodzieja wspominał Pawła VI, który w 1966 roku odbył pierwszą pielgrzymkę do Afryki i tym samym odkrył Czarny Kontynent dla Kościoła. Ojciec Potocki cytował też słowa Jana Pawła II: "Bądźcie w pełni chrześcijanami i w pełni Afrykańczykami". Mówił o licznych wartościach kulturowych, które Afryka może ofiarować całej ludzkości. Kościół potrzebuje kultury, bo poprzez kulturę się wyraża, a Ewangelia poza kulturą nie może być głoszona.
Tak się złożyło, że podczas naszego grudniowego spotkania, które odbyło się 8 grudnia w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, na Służewie na własne oczy mogliśmy przekonać się, co to znaczy "być w pełni chrześcijaninem i w pełni Afrykańczykiem". Stało się to dzięki księdzu Benjaminowi z Kongo i jego znajomym: Emmanuelowi i Cecylii z Ruandy. Nasi goście przybyli do nas wprawdzie nie bezpośrednio zza Oceanu, tylko zza Wisły, z sekretariatu Misyjnego Księży Pallotynów w Ząbkach. Zaprezentowali nam tańce, które wykonywane są w Afryce podczas Mszy świętej. Przy tańcu, śpiewie i dźwiękach bębna mogliśmy zobaczyć, jak wielbią Boga chrześcijanie z zupełnie innego kręgu kulturowego. A wielbią długo, bo podobno Msza święta w krajach afrykańskich trwa od 2 do 4 godzin.
Podczas prelekcji ksiądz Benjamin mówił, że dla Afrykanina szczęście istnieje na płaszczyźnie bycia, a nie posiadania i że sekret szczęścia to "mieć nadzieję". Wspominał również, że w Afryce rodzice są bardzo poważani i że rodzina to pierwsza szkoła dla dzieci.
Natomiast o dzieciach ulicy w Afryce, o biedzie, o głodzie i o miłości opowiadała nasza koleżanka, wolontariuszka Ania Tomaszewska, która tego lata spędziła 3 miesiące na misjach w Zambii.
Jako że Święta Bożego Narodzenia za pasem, to odwiedził nas również święty Mikołaj razem ze swoim Aniołem Stróżem. Przyniósł nam Dobre Słowo dla ducha, a dla ciała - cukierki.

Europa i Afryka, dwa różne kontynenty, odmienne kultury i jedna Droga Nadziei, która prowadzi do Boga.


Listopad 2012


Fotogalerie:
» spotkanie w listopadzie 2012

Życzenia imieninowe dla o. Witolda
Nasze listopadowe spotkanie (10 listopada 2012 r.) upłynęło pod znakiem świętowania i podróżowania. O świętowaniu mowa dlatego, że dwa dni poźniej ojciec Witold obchodził imieniny i nadarzyła się wspaniała okazja, aby złożyć mu życzenia, zaśpiewać "Sto lat", podziękować za okazywane nam serce i za wszystko, co dla nas robi. Solenizant dziękował za pamięć i prosił o modlitwę.
Podczas Mszy św. w czytaniu słuchaliśmy słów wielkiego podróżnika, św. Pawła, z jego listu do Filipian: "Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony (...). Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (...). A Bóg według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę".




Natomiast po Mszy św. słuchaliśmy słów współczesnego podróżnika - naszego Proboszcza. Ojciec Witold opowiadał nam o niedawno odbytej pielgrzymce śladami św. Dominika po Francji i Hiszpanii.

Prezentacja zdjęć z pielgrzymki



Z zainteresowaniem słuchaliśmy o najbliższej rodzinie założyciela Zakonu Dominikańskiego - jego matka (Joanna) i jego brat (Manes) należą do grona błogosławionych, a ojciec (Feliks) jest osobą czcigodną. Oglądaliśmy zdjęcia z miejsc, gdzie św. Dominik się urodził, gdzie się modlił, gdzie zrodziła się idea powołania Zakonu. Podobno najpierw zgromadził wspólnotę kobiet spośród nawróconych innowierców katarów.
Zajrzeliśmy również do Ars, miasta, które szczególnie nasz Proboszcz chciał odwiedzić, jako że proboszczem był tam św. Jan Vianney. Ojciec Witold porównywał św. Proboszcza z Ars do św. Ojca Pio - kult ich obydwu rozpoczął się już za ich życia i obaj spędzali po kilkanaście godzin dziennie w konfesjonale.
Odwiedziliśmy różne miejsca. I te święte, i bardziej świeckie, jak górującą nad Paryżem wieżę Eiffel'a - i we mgle, i iluminowaną światłami w nocy.
Była to piękna podróż i piękne spotkanie.


Październik 2012


Fotogalerie:
» spotkanie w październiku 2012 (w ramach III Warszawskiego Dnia Różańca)

Modlitwa w kościele

Październikowe spotkanie osób chorych i niepełnosprawnych (6 października 2012 r.) rozpoczęło się modlitwą różańcową w kościele. Tajemnicami chwalebnymi wypraszaliśmy dobre owoce rozpoczynającego się wkrótce Roku Wiary. Modliliśmy się też za nas samych, za osoby nam pomagające, za nasze spotkania. W ten sposób włączyliśmy się w obchody trwającego wówczas na Służewie III Dnia Modlitwy Różańcowej (5-7 października 2012 r.).


Spotkanie w auli o. Woronieckiego


Natomiast w auli o. Jacka Woronieckiego, udekorowanej wykonanymi przez dzieci kolorowymi wyobrażeniami tajemnic radosnych różańca, czekała na nas niespodzianka - występ dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 46 im. Stefana Starzyńskiego. Młodzi aktorzy przedstawili scenkę obrazującą objawienie Matki Bożej w Fatimie. Mogliśmy zobaczyć i Przenajświętszą Panią, i troje dzieci, którym się ukazała, byli też młodsi pastuszkowie.
Treści historyczne przekazywała starsza uczennica, absolwentka tej szkoły. W nastrój tajemnicy i uwielbienia przenosiły wykonywane przez dzieci pieśni: m.in. "Ave Maria gratia plena", "Maria, która pod krzyżem stała", "Kiedy Ci smutno i nic nie wychodzi, mów Amen", "Maria o poranku". Przedstawienie opracowała i przygotowała z dziećmi katechetka tej szkoły – pani Agnieszka Piskorz, a podczas naszego spotkania nad całością czuwała pani Hanna Wolicka-Szlasa - dobry duch tego dzieła.
"Wspaniała dykcja; doskonały śpiew; bardzo dobry akompaniament i dobór rytmicznych pieśni; doskonałe przygotowanie; dzieci dały z siebie wszystko, co mogły" - między innymi takie pochwały można było usłyszeć z widowni po zakończeniu występu dzieci. Radosny nastrój został spotęgowany przez rozdawane przez młodych aktorów laurki i prezenciki - figurki z plasteliny przygotowane przez uczniów Szkół Podstawowych nr 46 i nr 107.


Wrzesień 2012


Fotogalerie:
» spotkanie we wrześniu 2012

W sobotę, 8 września, rozpoczęliśmy nowy sezon spotkań w roku 2012/2013. Z okazji przypadającego akurat tego dnia święta Narodzenia Matki Bożej nasze spotkanie rozpoczęło się od odśpiewania Litanii Loretańskiej.
W czasie Mszy świętej ojciec Witold do słów swojej homilii dodał jeszcze słowa kazania ks. Twardowskiego, mówiące o Narodzinach Przenajświętszej Pani:
"Narodzenie Matki Najświętszej było tak zwyczajne, że chyba nikt tego nie zauważył. Nie zapaliła się żadna dodatkowa betlejemska gwiazda na niebie, nie przyfrunęli aniołowie, nie przybiegli pasterze, nie przyszli trzej mędrcy ze Wschodu. Nic a nic. Po prostu przyszła na świat jeszcze jedna dziewczynka w państwie Izraela. I gdy dorastała, to też otaczała ją ta wielka zwyczajność. (...).
Jeśli chodzi o nas, to boimy się tego codziennego życia, tej nudy na co dzień. Niektórzy wyrywają się z tego w wielkie przygody, wielkie podróże - i często tracą sens swojego życia. Jak dzisiaj na życie Najświętszej Matki popatrzymy, to wydaje się takie zwyczajne. A więc narodzenie, które było powszednim dniem, nagle stało się świętem. Panna zwyczajna stała się Panną przedziwną, jak Ją nazywamy w Litanii Loretańskiej. (...)
Dlatego nigdy nie narzekajmy na nasze codzienne powszednie życie, że tak ktoś zginął w tym szarym życiu. Jeśli obcujemy z Jezusem na co dzień poprzez spowiedź, komunię świętą, modlitwę, wtedy nasze zwyczajne życie staje się cudownym życiem, choćbyśmy nawet żadnego cudu na własne oczy nie widzieli. (...)"

Brat Jan - nasz dobrodziej

Po Mszy świętej, po wzmocnieniu duchowym, brat Jan wspierał nas na ciele, częstując przysmakami z grilla. Na deser jak zwykle były ciasteczka, kawa i herbata.



[Początek strony]